JACHNA / BUHL - "Niedokończone Książki"
ATCD14.2011"Niedokończone Książki" ("Unfinished Books") is a second album by a duo of Wojtek Jachna (on trumpet and electronics) and Jacek Buhl (on drums).
More experimental than their debut CD, this release offers the musicians' excursions into NY downtown melodic territories as well as into electronica-driven ambient-like jazz sound.
Pure pleasure of listening to what seems to be a pure pleasure of playing music together. Not easy to get rid of for a longer while after the first listen.
CD Contents:
1. Pusty Pokój
2. Modlitwa
3. Bernstein's Mood
4. Tajemne Schody
5. W Słońcu Dawnych Dni
6. Straż Ogniowa
7. Przypływ Odpływ
8. Katastrofa w Porcie
9. Popołudniowe Mewy
10. Rycerz w Pogniecionej Zbroi
11. Zmęczony Łoś
Wojtek Jachna: trumpet, flugehorn, electronics
Jacek Buhl: drums
Recorded in February 2010 in Bydgoszcz
Recorded, mixed and mastered by Nicolas de la Vega
All Rights Reserved. (C) 2011 Wojtek Jachna, Jacek Buhl
Order a CD:
8 euro (incl. shipping worldwide)
Buy from Serpent.pl:
REVIEWS:
A recent and unbelievably exciting discovery from fellow blogger Maciej at Polish Jazz is the second release from the duo Jachna & Buhl, Niedokonczone Ksiazki (translated: Unfinished Books).
Utilizing elements of jazz, electronica, early prog and found sound, Jachna and Buhl have created a wonderful and riveting document of rhythms, tones and ideas that will have you decidedly beside yourself as to what to call this - Jazz? Avant Garde? Third Stream Jazz? Electronica? World? Or what? There are places on Unfishised Books, where you may hear influences of Faust, My Bloody Valentine or Jon Hassell. I have been listening to this record non-stop for the last two weeks (twice a day in some cases).
In a similar vein to Mikrokolektyw from last year, this duo consist of drums and trumpet/electronics. But that's really where the similarities end. Jachna/Buhl employ their acoustic instruments with limited electronic manipulation. This gives the record a raw feel but also adds an experimental quality when the electronics are introduced. On "Modlitwa", the duo utilize all the space available and conjure a rich and expansive acoustic dialogue that is both exciting as it is exploratory. "Bernstein's Mood" rolls out with a funky repetitive pattern from Buhl and phrasing from Jachna that could fit neatly along side a piece of West Side Story (if West Side Story were an experimental musical).
"Przyplyw Odplyw" has an ambient-dub quality to it that is reminiscent of mid-period Jon Hassell. It's a slow developing piece that is mainly dominated by Buhl's rhythmic passages. Jachna's performance is layered in beautifully. "Przyplyw Odplyw" moves upward and out but still maintains a melody, expression and direction that holds your interest throughout. Both musicians along with the electronic elements deployed in this piece are truly sublime. "Zmeczony Los" closes out the session with a slow moving rhythm, manipulated trumpet and other found sounds that feel more ethnological in structure than jazz based. The drums feel very tribal and Buhl's playing is eerie and emotional. It's ambient, dub, experimental and electronica rolled into six minutes of solitude.
This is one of those records that is always up our alley at JazzWrap. Wojtek Jachna and Jacek Buhl have created an album that is strikingly different than most of the material you will hear this year. Fusing various elements of the musical spectrum, they have maintained the acoustic richness of their instruments with the far-reaching spirit of third stream jazz to create an album--Unfinished Books -- that is worth every dollar, euro or pound it takes you to find it. Highly Recommended.
(Stephan Moore, JazzWrap)
Kiedyś byliśmy w jazzie i okolicach krajem pianistów, teraz – jak tak dalej pójdzie – zamienimy się w krainę trębaczy i perkusistów. Płytę „Niedokończone książki” firmuje duet Jachna / Buhl, którego obu członków możecie znać z płyt przeróżnych projektów. Wojciech Jachna to Sing Sing Penelope i Contemporary Noise (a ostatnio na przykład płyta Muzyki Końca Lata), Jacek Buhl to Trytony i 4 Syfon, a zatem weteran sceny yassowej. Mają już na koncie jeden wspólny album („Pan Jabu”, Monotype 2009), oszczędny i stylowy, wyimprowizowany na delikatnym podkładzie z loopów. Ten nowy robi wrażenie jeszcze bardziej opanowanego, świadomego i oszczędnego grania. Tu znajdziemy bardziej liryczną, pastelową, momentami chłodniejszą (bardziej „skandynawską”), a zarazem abstrakcyjną stroną tego, co robi eksportowy Mikrokolektyw na swojej perkusyjno-trąbkowej drodze. Może nie wsysa to tak bardzo jak gęste faktury rytmiczne Kuby Suchara, nie ma tych tematów, ale kiedy obaj muzycy łapią wiatr w żagle w takim na przykład „W słońcu dawnych dni”, jest naprawdę mocno. Swoją drogą, choć produkcja Nicolasa de la Vegi jest bardzo dobra, to kolejny album bydgoskim muzykom mógłby przygotować Helge Sten.
(Bartek Chaciński, Polifonia)
Trębacz + perkusista - taki format bywa dla obu członków duetu prawdziwym testem dojrzałości. Wojtek Jachna (trębacz znany z Sing Sing Penelope i Contemporary Noise Sextet) i Jacek Buhl (perkusista Trytonów i The Cyclist) podeszli do niego po raz drugi. Wrażenie robi zwłaszcza początek płyty - minimalistyczny, wyimprowizowany przez skoncentrowanych, świadomych, ale grających na wyczuwalnym „spontanie” muzyków. Fantastycznie prezentuje się Jachna; tak surowej, napakowanej harmonicznymi, artykulacyjnymi i melodycznymi niespodziankami gry w jego wykonaniu jeszcze nie słyszałem. Pobrzmiewają w niej a to echa młodego Stańki, a to latynoskiego funky-jazzu, jest też kapitalna stylizacja na geniusza z OSP („Straż ogniowa”). W drugiej części płyty dominują utwory z „atmosferycznym”, elektronicznym podkładem. Trąbka rozmywa się w jaskiniowym echu (płyta jest zresztą znakomicie nagrana), a generowany przez Buhla owadzie szmery zastępują repetycyjne figury rytmiczne. I choć to też jest kawał dobrej muzyki, to na tle surowszych brzmieniowo utworów wypada dość banalnie. Pierwsza płyta bydgoskich muzyków („Pan Jabu” z 2009 r.) była wariacją wokół loopów, na drugiej nu-jazzowych patentów jest znacznie mniej. Na trzeciej chętnie posłuchałbym duetów Jachny i Buhla bez elektronicznej protezy.
(Jędrzej Słodkowski, Gazeta Wyborcza)